
- Nie trenowałem od ponad dwóch miesięcy i to mój jedyny problem – mówi na temat przebytej kontuzji, Łukasz Tubacki.
Jak się czujesz po kontuzji?
- Powoli okres rehabilitacji się kończy. Na początku trochę mniej się przyłożyłem do niej, za szybko wróciłem do treningów i później konieczna była operacja. Teraz wszystko przebiegało tak, jak powinno. Kolano boli już coraz mniej i czuję się pełnowartościowym zawodnikiem, który może pomóc zespołowi w najbliższych spotkaniach.
Na czym polegały komplikacje twojego urazu?
- Moim zdaniem błędem było to, że od razu nie miałem zrobionej operacji. Lekarz powiedział, żeby najpierw poczekać, aby to się samo zagoiło. Wydaje mi się, że właściwym wyborem byłoby zrobienie artroskopii wcześniej i tym samym miesiąc szybciej wróciłbym do zespołu. Ta noga ostatecznie nie wytrzymała i tym samym moja przerwa wydłużyła się o kilka tygodni.
Co dokładnie było nie tak z tą nogą?
- To było naderwanie wiązadła pobocznego i delikatne uszkodzenie łękotki. Komplikacje polegały na urazie łękotki, ponieważ więzadło samo się zrosło.
Jak się czujesz po powrocie do zespołu?
- Jedyne, co odczuwam, to brak uderzenia w lewej nodze. Jestem zawodnikiem prawonożnym, więc jest to dla mnie dodatkowy problem. Nie trenowałem tego od ponad dwóch miesięcy. Jeśli chodzi o pojedynki „jeden na jeden” to nie widzę żadnych przeciwwskazań, bo już kiedyś przechodziłem podobny uraz i myślę, że wszystko będzie w porządku.
A jak czułeś się w Chojnicach na meczu z Red Devils?
- Fizycznie na parkiecie czułem się bardzo dobrze. Wydaje mi się, że lepiej niż niejeden zdrowy zawodnik. Brakowało mi pewności siebie. To wynika z tego, że nie grałem dwa miesiące. Bałem się podejmować pojedynków, w których mógłbym stracić piłkę, ponieważ nie czułem się na siłach.
Źródło: własne



SLPN



































































