
- Czuliśmy się bardzo pewnie i potwierdza to wynik spotkania – powiedział Daniel Maćkiewicz. Ze strzelcem dwóch bramek w sobotnim meczu z Marwitem rozmawiał Łukasz Woźnica.
Udało ci się kiedykolwiek w jednym meczu strzelić dwie bramki z własnej połowy?
- (śmiech) Szczerze powiem, że nie udało mi się tego dokonać, ale już kiedyś zdarzało mi się strzelić jednego gola z własnej połowy.
We wczorajszym meczu Marwit dość szybko wycofał bramkarza. Można mówić w tym przypadku o tym, że byliście zaskoczeni tym ruchem?
- Nie, Marwit przyjechał do Szczecina, aby walczyć o pełną pulę. Niestety dla nich, to się nie udało. To my pewnie wygraliśmy mecz i byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem.
Przeciwnik zagrał w sobotę bez dwóch kluczowych zawodników, to miało wpływ na grę?
- Marwit to bardzo silny zespół. To że wczoraj nie miał w składzie dwóch podstawowych zawodników, o niczym nie świadczy, bowiem dwaj inni gracze, którzy ich zastępowali grali i walczyli równie dobrze. W związku z osłabieniem trener postanowił że jedna czwórka zagra pressingiem, druga zaś z kontry.
Tkwiło wam w głowie to, że w obecnej rundzie nie udało się jeszcze wygrać?
- Myślę, że nie, bo wierzyliśmy w to, że wygramy. Na parkiecie czuliśmy się w sobotę bardzo pewnie i potwierdza to także wynik spotkania.
W lidze zagracie teraz wyjazdowe spotkanie z borykającym się z problemami TPH Polkowice. To będzie łatwiejszy mecz?
- Na pewno nie będzie to łatwiejszy mecz. TPH gra przed własną publicznością bardzo twardo. Czeka nas ciężkie spotkanie, które będzie trzeba wybiegać. Chcemy zająć jak najlepsze miejsce przed fazą play-off. Myślimy o czwartej albo piątej lokacie.
Źródło: własne



SLPN



































































